No hej XD
Jestem Kamyg, chyba mnie znacie XD Po długich namowach ze strony Asi i Olciaka w końcu założyłam bloga.
Doszły mnie słuchy, że fajnie piszę. Mi się nie wydaje, ale to już oceńcie sami. Tworzę głównie Frerardy, czasem Fransykes'y, no i moje kochane Leechollsy, najlepszy ship ever, sama go wymyśliłam XDD Są to głownie krókie shoty, lub krótkie opowiadania, podzielone na krótkie rozdziały. "Krótkie" to słowo klucz w moim przypadku, niestety nic nie mogę z tym zrobic.
No dobra, nie będę już pieprzyc o sobie.
Na początek jeden z moich ulubionych shotów, które napisałam. Może częśc z was już go czytała, bo Olcia udostępniła go u siebie. Dzięki za miłe komentarze i mam nadzieję, że tu też coś po sobie pozostawicie, będę wdzięczna.
Enjoy i pozdrowienia dla Agaci, jak dobrze pójdzie kiedyś przeczytacie coś, co razem stworzymy XD
"Przyjadę o 20. Idziemy na imprezę!" Szybko wysyłam wiadomość i odrzucam telefon na łóżko. Idę do łazienki, myję się, maluję, ubieram. Uśmiecham się do lustra.
Patrzę na zegarek. 19:42. Już czas. Biorę telefon i kluczyki.
-Na razie!-wołam w przestrzeń i wychodzę.
Wsiadam do samochodu. Zapalam. Ruszam.
Jest wiosenny wieczór. Powoli zaczyna się ściemniać.
Jadę przez centrum, w stronę małej spokojnej dzielnicy. W końcu docieram do celu. Na ganku niewielkiego domku czeka już Frank. Wsiada do samochodu. Wita się ze mną długim pocałunkiem.
-Cześć kochanie-mówi. Uśmiecham się.-Gdzie jedziemy?
-Na imprezę-odpowiadam. Ruszam.
Wywraca oczami i patrzy na mnie wyczekująco. Milczę.
-Gerard-zachęca. Kręcę głową.-Czy ty zawsze musisz być taki tajemniczy?!-nie wytrzymuje.
Wzruszam ramionami.
-Nie wiem no, idziemy do klubu, nic specjalnego-lituję się nad nim.
-Nie znoszę cię.
-Szkoda, bo ja cię kocham.
Śmieje się.
-Głupku, ja ciebie też kocham, ale mnie cholernie wkurzasz czasem.
Zatrzymuję samochód na parkingu przed klubem. Nachylam się do Franka. Całuję go.
-Chodź-mruczę i wysiadam. Szarmancko otwieram mu drzwi, na co tylko wywraca oczami.-No już, nie gniewaj się, chciałem tylko się trochę zabawić.
-Ale mógłbyś czasem mnie informować o swoich planach!-odpowiada, ale wiem, że złość już mu przeszła. Cmokam go w policzek.
-Kocham cię-szepczę raz jeszcze.
Wchodzimy do klubu. Od progu ogłusza nas głośna muzyka. Przedzierając się przez tłumy ludzi, docieramy do baru. Zamawiamy po drinku. Wypijam swojego w dwóch łykach. Proszę o jeszcze jednego. I jeszcze.
7 drinków później idziemy zatańczyć. Podskakujemy do rytmu, śmiejemy się, całujemy. Numer się kończy. Wracamy do baru.
3 łyki później jestem już zalany. Robi mi się gorąco. Gdy patrzę na Franka, spodnie stają się dziwnie ciasne. Nachylam się do niego i dyskretnie wskazuję na swoje krocze.
-Proszę...-szepczę.
Śmieje się. Łapie mnie za rękę. Idziemy do łazienki na szybki numerek.
9 pchnięć później jest po wszystkim. Zadowoleni wychodzimy z klubu na papierosa. Palimy cicho chichocząc. Co chwila się całujemy.
-Kocham cię-powtarzam znowu.
-Ja ciebie też-odpowiada.-Wracajmy do domu-prosi.
Zgadzam się. Prowadzę go do samochodu. 4 rysy na karoserii później trafiam w końcu kluczykiem i otwieram drzwi. Wsiadamy. Śmiejemy się. Całujemy. Ruszam.
Jest ciemna wiosenna noc. Ulice są puste.
Jadę szybko. Coraz szybciej. Za szybko. Noga osuwa mi się z gazu na hamulec. Gwałtownie stajemy.
Drżę. Zdejmuję ręce z kierownicy, wycieram je o spodnie. Patrzę na Franka. Boi się. Ja też się boję. Trzeźwieję chyba.
-Będzie dobrze-szepczę.-Już blisko.
Ponowne chwytam kierownicę. Ruszam. Powoli. Gdy trochę się uspokajam, przyśpieszam. Znowu za szybko. Znowu szaleję.
-Gerard!!-słyszę tylko i samochód przejmuje nad nami kontrolę. Tracę panowanie nad kierownicą. Ręką mi się obsuwa. Skręcamy gwałtownie. Wpadamy na barierki. Rozwalamy je. Spadamy.
-Gerard!!
-Wybacz mi.
Rozbijamy się.
-Kocham cię!!!!!!!!
Coś mnie przygniata. Samochód.
Szyby się potłukły. Rozcinają mi twarz.
Poduszki powietrzne boleśnie mnie obijają.
Ale krzyczę, nie mogę się poddać.
-FRANK! BŁAGAM, SŁYSZYSZ MNIE?!
Nie widzę go. Nic nie widzę. Nie słyszę.
-FRANK!-dyszę z trudem. Coś mnie zgniata, wciąż coś mnie zgniata.
Jęk. Słyszę jęk.
-FRANK!?!
Jęczy. Wciąż jęczy. Nic, tylko jęczy.
Umieramy.
Czuję to.
Czuję ból. Smak krwi. Cierpienie.
Śmierć.
I te jęki. Te przeraźliwie jęki.
-Frank-kwilę. Płaczę.-CHOLERA KURWA JASNA FRANK!!!! KOCHAM CIĘ!!!!!
13 krzyków później, nareszcie się odzywa.
-Gee-mówi chyba. Sapie, dyszy. Nie wiem, czy sobie tego nie wymyśliłem.
-Frank?!
Nic nie odpowiada. Nie jęczy. Już nawet nie jęczy. Modlę się o jeszcze jeden przeszywający odgłos bólu.
Nic nie słyszę.
Umarł.
Zabiłem go.
Podoba mi się :)
OdpowiedzUsuńPostaraj się popracować nad dłuższymi zdaniami, bo czytanie ciągle zdań pojedynczych trochę męczy. Ale ogólnie bardzo mi się podobało :D
"9 pchnięć później jest po wszystkim" nie wiem czemu ale strasznie mnie śmieszy to zdanie XD
Zapraszam do mnie :DD
Jak na początek, jest dobrze, ale miło by było zobaczyć jak radzisz sobie z jakimiś dłuższymi wypowiedziami, opisami, spróbuj! ;) To, choć krótkie, miało to "coś" co lubię, lecz został niedosyt. Weny dużo życzę, z własnego doświadczenia wiem, ze każdemu się na początku przydaje c:
OdpowiedzUsuńBo piszesz mega XD Dobrze, że te dwie Cię namówiły, srsly.
OdpowiedzUsuńTwój kochany bączek <3333333
@Neytiriluv mhmmmm
Zapraszam do swojego rurzowego krulestwa <3333#3
cztery-sciany-pierdoly.blogspot.com
boże, sorry, ale nie podoba mi się. to jest pierwszy negatywny komentarz jaki w życiu mam zamiar napisać, ale muszę.
OdpowiedzUsuńkłuje mnie w oczy brak spacji po myślniku. kłuje mnie bardzo duża ilość wykrzykników występujących po sobie. brak opisów, akcja bardzo szybko, hm, skacze, przez co niewygodnie mi się czyta, bez płynności. opis całego wypadku jest chaotyczny, ale nie chaotyczny w dobry sposób, tylko w zły. nie czuć w ogóle żadnego dramatyzmu sytuacji, przeczytałam to bez choćby mrugnięcia.
nie wiem, nie lubię krytykować innych, ale w tym przypadku musiałam. pozdrawiam,
BS.
Nominowałam cię do Liebster Award http://loved-me-for-all-wrong-reasons.blogspot.com/ ;**
OdpowiedzUsuń